publikacje

Wróć do listy

Dziennik: 4.03–23.09.1917

Dziesiąty zeszyt dziennika Romualdy Baudouin de Courtenay obejmuje okres od 4 marca do 23 września 1917 r. Autorka przebywa razem z rodziną w Petersburgu, dlatego tematyka tego tomu to przede wszystkim rodzina i warunki życia oraz wydarzenia społeczno-polityczne w Petersburgu. Czasami autorka pochylała się również nad „szczegółami” życia codziennego: „Zapisuję ot tak, jako szczegół czasu, menu obiadu” (s. 7). Diarystka pisze regularnie średnio co kilka dni, z jednym wyjątkiem. Między 7/20 maja a 4/17 września przebywała na wakacjach w Kangasalii w Finlandii, dlatego pisała w innym zeszycie: „[...] po kilkumiesięcznej przerwie piszę znowu w tym zeszycie. W Kangasali zapisywałam w innym, żeby nie narażać tego na jazdę, cenzurę etc.” (s. 164). Kartkując zeszyt po powrocie, dziwi się, że pomimo upływu czasu nic się nie zmieniło, ludność nadal żyje w strachu, dezorientacji, w prasie dalej można czytać: „czy już giniemy, czy już zginęliśmy?” (s. 164).

Życie rodzinne jest stymulowane przez wojnę, jednak Baudouinowie starają się wypełniać dalej swoje obowiązki. Dzieci – Ewelina, Maria i Świętosław – uczestniczą w „zebraniu demokr. niepodl. w ognisku” (s. 32). Zofia kończy malować obrazy do organizowanej w Finlandii wystawy, w obecnych okolicznościach jednak nie ma szczególnych chęci do malowania. Kończy pracę tylko dlatego, że w razie zerwania kontraktu musiałaby zapłacić karę pieniężną. Autorka pisze: „Ogromnie interesuje mnie, czy publiczność potrafi zrozumieć tę nową dla niej, oryginalną sztukę Zosi, która już jest wydobyciem się z modernistycznego chaosu. Tyle tam ładnych, poważnych, głębokich rzeczy wśród tych 83 numerów jej wystawy […]. Żeby to było przed rewolucją i rzezią, toby ludzie więcej się interesowali. Teraz podobno wszędzie i tutaj pustki. I w ogóle przestano kupować wszystko, co do »zbytku« należy” (s. 77–78). Zofia informuje, że otwarty został sejm finlandzki, wolny, konstytucyjny. Autorka pisze, że Zofia z powodu wojny żyje w świecie jak samotnica w klasztorze. Bardzo by chciała, aby udało jej się coś sprzedać, choćby dla własnej satysfakcji. Cezaria (przebywająca w Warszawie), przejęta losem osieroconego „Wacia Polkowskiego”, planowała wziąć go do siebie lub znaleźć jakąś bezdzietną rodzinę, która by się nim zajęła.

1 kwietnia autorka pisze, że jeszcze nigdy nie czuła się „tak mało zmęczona” w okresie Wielkiego Tygodnia, a to dlatego, że nie ma czego przygotowywać. Brak żywności, a nazajutrz Wielkanoc. Z resztek mąki upiekła mazurki, babki, polędwicę (s. 81). 2 kwietnia krótko opisuje święta, wizyty gości, m.in. Wacława Borowskiego. 9 kwietnia rodzina Baudouinów jest w komplecie (oprócz Cezarii). Wystawa Zofii w Helsingforsie potrwa jeszcze dwa tygodnie, ale już cieszy się zainteresowaniem. Poza tym Muzeum Narodowe chce kupić jeden z obrazów, malarze i profesorowie z komitetu przychodzili już kilka razy, ale nie mogli się zdecydować, który  wybrać (m.in. Malarka – portret własny Zofii, Żebracy w Krośnie). Obraz Żniwiarki już sprzedano. Świętosław chodzi na spotkania nowopowstałego klubu wojskowego, Zofia wyjeżdża do Helsingforsu na zamknięcie swej wystawy, a stamtąd wyruszy „już do Kangasali, żeby leżeć tam na werandzie w Lepokoti, pić dobre mleko, spać spokojnie i odżywiać się dobrze. Janek też wrócił, przyniósł 10 f. mąki, z 10 f. kaszy mannej z Kijowa przywiezionej, bo tutaj nigdzie jej od dawna nie ma” (s. 109). Świętosław był na posiedzeniu zrzeszenia niepodległościowego, na którym mówiono, że Polska ma być republiką, on sam ma zamiar propagować monarchię demokratyczną (s. 122–123). Maria ma w planach zapisanie się na kursy statystyczne – Kursy Bestużewskie i uniwersytet zapewne działać nie będą. Do rodziny dochodziły wieści z majątku w Oknie, który został splądrowany: „Janek widział się wczoraj z Fedorowiczem z Okna, który przywieziony tu po swych okropnych przejściach, zachorował na zapalenie płuc, ale teraz mu lepiej, więc opowiadał Jankowi, co przeżył teraz, jak wyłamywano drzwi, jak go prowadzono wieszać […]. Jak podpalono pałac, bibliotekę, która cały tydzień się paliła” (s. 168–169). 16/28 września dociera list od córki Eweliny, w którym pisze, że ma nadzieję, że za trzy tygodnie zapadnie decyzja co do jej pobytu w Sztokholmie. Buberowie mają wyjeżdżać w podróż, po drodze przekażą rzeczy dla Cezarii i jej dziecka (kaftanik, pantofle). W Finlandii dochodzi do okropnych mordów oficerów. W Petersburgu też oczekiwanie na rzeź – Buberowie opowiadali, że wczoraj pedagodzy ze szkoły żegnali się ze sobą. Zofia całe szczęście już wróciła z Finlandii, przywiozła ze sobą list od Eweliny. Autorka wspomina o wizycie Czałowskiego, który bada polskie zbiory w Bibliotece Publicznej (ryciny). Znalazł dwie olbrzymie chorągwie Kara Mustafy zdobyte pod Wiedniem. Teraz wszystko szykują do ewakuacji, wszystkie galerie, biblioteki będą zamknięte.

Autorka jest przerażona wszystkim, co dzieje się dookoła: „Ach, kiedyż już prędzej koniec tej mordowni, żeby się ludzie zająć mogli wewnętrznym ładem i budownictwem lepszego życia?” (s. 98). Ważna jest dla niej sprawa kobiet. Opisuje strajki robotnic, które w liczbie kilku tysięcy domagały się praw wyborczych, niosąc czerwone sztandary i śpiewając rewolucyjne pieśni: „I oto onegdaj już Rada Deputatów Roboczych i Żołnierskich w swoim pokazie uspokaja i mówi, że naturalnie kobiety także są objęte formułą ogólną i będą głosowały do Konstytuanty […]. Żołnierze piszą już listy z frontu do swych żon, żeby głosowały za demokratyczną rzeczpospolitą” (s. 14). Pisze o organizacji Koła Doraźnej Pomocy Kobietom Polskim. Jest w nim 27 osób, biorą pod opiekę „16 naszej młodzieży” (s. 62). Diarystka stale współpracuje z Jadwigą Dziubińską i Antonią Leśniewską. Kwestia równouprawnienia staje się paląca w ramach działań na rzecz niepodległości kraju: „Bardzo ważne u nas w kraju prace. Po zjeździe krajowym ogłaszają teraz główne zasady obmyślane w komisji Konstytucyjnej Rady Stanu przyszłego ustroju państwa polskiego. Tutejsi demokraci, włażący teraz już dobrowolnie pod jarzmo innej demokracji z jej ideałami niewykonalnymi ani u nas, ani tutaj w należytej mierze, a grożących karykaturą ustroju i stosunków socjalno-politycznych, które są wypisane na sztandarach, będą »rwać i miotać« z oburzenia na dążenia Komisji polskiej. Główną część projektu monarchii konstytucyjnej polskiej, ordynacji wyborczej też opracował prof. Cybietowski. Prawo wyborcze naturalnie powszechne, równe, tajne i proporcjonalne, ale powszechność – bez kobiet. A tymczasem teraz więcej niż kiedy potrzebne by było do najskuteczniejszej pracy narodowej, do wzmocnienia ogólnej siły twórczej na każdem polu – udział prawny, prawdziwie obywatelski kobiety polskiej” (s. 91–92); „wkrótce ludność męska ma być powołana do kopania okopów pod Petersburgiem, a kobiety zastąpią ją w urzędach, biurach etc.” (s. 146).

Jeśli chodzi o wydarzenia z Rosji i Petersburga: wpis z 4 marca dotyczy abdykacji ministra Aleksandra Konowałowa ze stanowiska wiceprezesa Komitetu Przemysłu. Ponadto autorka relacjonuje moment abdykacji cara Mikołaja II Romanowa w Pskowie. Pisze o aktualnych wydarzeniach z Helsingforsu, gdzie brutalnie zamordowano 362 oficerów rosyjskich, komentuje konsekwencje rewolucji. 8 marca na podstawie rozbieżnych informacji prasowych pisze o aresztowaniu carycy Aleksandry w „Pałacu Carsko-Sielskim” (s. 7). Nakaz aresztowania został przekazany przez Korniłowa, cała rodzina carska jest pod czujnym okiem pułku strzelców. Osoby spokrewnione z uwięzionymi masowo odżegnują się od carskiej pary, zapewniają o swoich liberalnych poglądach, o radach, jakie niegdyś dawali Mikołajowi, obwiniają jego żonę, rzucają oszczerstwa. W tych obmowach przodował Kirył Władimirowicz, ale i „znany historyk”, wielki książę Mikołaj Mikołajewicz (s. 9), w prasie zaczęła się prawdziwa „orgia szczucia” (s. 9). Autorka pisze o bitwach junkrów z żołnierzami i robotnikami, rewizjach i morderstwach w domach prywatnych (podaje nazwy ulic i nazwiska rodzin), samobójstwach oficerów, udziale aliantów w wojnie (s. 29), spaleniu ciała Rasputina (s. 42–43). Pisze, że dostała „Kalendarzyki Legionisty” znalezione w Stanisławowie (s. 39). 10 marca notuje dalsze losy cara Mikołaja przywiezionego już do Carskiego Sioła, ale spodziewano się wywiezienia Romanowów do Anglii – wszyscy domagali się tego w imię rewolucji na znak ostatecznego końca caratu i dynastii. Następnie pisze o rewolucji: „Jeżeli w niedzielę nie będzie urządzony żałobny tryumf rewolucji – gremialny pogrzeb ofiar jej (tymczasem trzymanych w lodzie w szpitalach), to w dzień ten ma się odbyć ogromna manifestacja Ukraińców wszelkich partii przed soborem Kazańskim ze sztandarami, „msza cywilna” za poległych bohaterów rewolucji etc. Na sztandarach hasła: autonomia terytorjalna i narodowa Ukrainy, Małorosji i natychmiastowe zaprzestanie wojny” (s. 25). Opisuje zapowiadaną manifestację ukraińską (s. 32–36). Tłum był tak wielki, że poszła Leśniewskiej. Z okna jej mieszkania obserwowała cały pochód razem z innymi kobietami (w tym staruszkami chorymi na serce itp.) m.in. z Komitetu Więziennego, które zadręczają się z powodu swojej własnej bezradności.

Podaje tekst rezolucji z 14 marca 1917 r. „istotnie otwierającej nową erę” (s. 45) – przepisuje go z gazety rosyjskiej (s. 46–53). Cytuje również odezwę Pawła Milukowa o niepodległości Polski (s. 54–58). Komentuje ją następująco: „Przecież jeżeli się ma ugruntować wolność w odnowionej Europie, to chyba nie taka, żeby ciągle być w stanie skrajnego sojuszu, żeby nie zdejmować z ramienia karabinów w Polsce i ciągle nie spuszczać z oka tego lub owego sąsiada” (s. 58), „Ale krytyka krytyką. Myśl nie może nie sięgać głębiej i dalej aniżeli to nam podpowiadają odezwy rosyjskich władz dzisiejszych i aniżeli chcą sięgać tutejsi Polacy zżyci duchowo z Rosją i przyzwyczajeni dopasowywać własny swój horyzont do horyzontów rosyjskich. Stąd trudno jest sądzić miarą wrażenia i wzruszeń po rewolucji tutejszej i po deklaracjach u nas w kraju. Niepodobna wątpić, że będą większe i głębsze, aniżeli będzie to ujawnione i dadzą nowe podstawy dawnym orjentacjom. Rozłam wśród naszego społeczeństwa musi się zaostrzyć” (s. 59). 5/18 września autorka zapisuje, że w Paryżu uformował się nowy rząd polski z prezydentem Dmowskim na czele: „Nieszczęśliwy kraj, wiecznie te same kuglarskie warchoły, jeszcze jedna wielka targowica do zwalczenia, do przełamywania. Wybrali czas, spieszyli, żeby zdążyć przed ogłoszeniem w Warszawie nowych kroków państwowych. Swoją drogą w tej połowiczności niem. austriackiej dużo mogą szkodzić ci mili panowie, mogą też używać pretekstów swego quasi-republikanizmu i quasi-demokratyczności do osiągnięcia pewnych sukcesów wśród ciemnych i głupich. Nie jestem skrajną demokratką, ale wolałabym, żeby w naszej radzie regencyjnej byli też ludzie bez tytułów, dwaj książęta i jeden hrabia. Dobrze, że to rada mianowana. Nie naród ponosi odpowiedzialność za ten arystokratyzm: Zdzisław Lubomirski, Juliusz Tarnowski, Aleksander Drucki-Lubecki. Będą mieli władzę prawodawczą wraz z rozszerzoną Radą Stanu w ilości 100 członków. Tak będzie aż do sejmu, tj. do końca wojny chyba? Teraz pewno wyłoni się też wkrótce ministerstwo. Sądy korony polskiej już funkcjonują, dzięki Bogu” (s. 172–173).

23 marca opisuje procesję, pogrzeb ofiar rewolucji – tysiące ludzi z czerwonymi sztandarami śpiewające m.in. Marsyliankę. Baudouin de Courtenay była pod wrażeniem szkarłatnych trumien: „Czerwień ta na tle śnieżnej, całkiem zimowej ulicy, po zamieci ponurej, sprawia piękne i przejmujące wrażenie. Nigdy nie widziałam czerwonej trumny” (s. 65). „Żołnierz i robotnik podają sobie ręce – czy na długo zgoda?” (s. 69). 16 kwietnia pisze o przygotowaniach do międzynarodowego zjazdu socjalistów w Szwecji, na którym są również Piłsudski i Daszyński. Z Petersburga wybierają się przedstawiciele takiego odłamu socjalizmu, który wierzy w ugodę z Niemcami. Niemniej jednak ów zjazd daje dużą nadzieję na koniec wojny. Przez miasto przechodzą nieustannie niekończące się manifestacje. W jednej z nich przez przypadek znalazła się Maria, wracająca z pracy – ze szkoły „[...] przebijała się przez tłumy manifestujące, nagle zobaczyła manifestację z kilkuset ludzi złożoną, bardzo dziwnie wyglądających, okropnych wprost – jak mówi – jakich się nigdy prawie nie widuje. Mnóstwo kobiet nadzwyczajnie wyglądających, wymalowanych, niby strojnych, inne w chustkach brudnych, niektóre bez nosów, dalej jacyś dziwni mężczyźni, ubrani jak inteligenci, wygoleni, pretensjonalni, ale znać, że nie panowie ani też robotnicy. Szła ta zgraja z czarnymi sztandarami anarchistów (istotnie szumowiny miejskie, chuligani, pewnie nie mało kryminalistów, spacerujących teraz wolno w wielu miastach). Na rogu placu Kazańskiego, kanału Katarzyny spotkali się z innym tłumem demonstrującym podobno za Rządem Tymczasowym z robotnikami i żołnierzami. Ci ostatni rzucili się na czarne sztandary i porwali je w strzępy, zaczęła się walka czy bójka. Mańcia dochodziła już prawie do św. Katarzyny, nagle usłyszała huk, obejrzała się i zobaczyła padającą kobietę, a potem mężczyznę wśród dymu wychodzącego niby z ziemi na rogu Newskiego i kanału Katarzyny przy magazynie aptekarskim […], a potem strzały. Rzucono się do panicznej ucieczki, krzycząc: »Bomba!«. Mańcia też wbiegła do jakiegoś ganku” (s. 126–127). Wrażliwa na wszelkie akty przemocy wobec ludności cywilnej i przejawy antysemityzmu, wspomina o pogromach Żydów i burżuazji w Kijowie, Żytomierzu, Kozłowie, o napadzie „żołnierzy” na ochronkę dla dziewcząt katolickich, jak pisze, sceny takie same jak w Tarnopolu, Kałuszu. Pocieszeniem jest to, że Litwa ma już dwudziestoosbowy Rząd Tymczasowy.

Diarystka zostawia interesującą, bezpośrednią relację o Leninie, do którego – jako krytyczka wszelkich przejawów anarchii – ma chłodny stosunek, chociaż zauważa, jakim jest fenomenem wśród swoich zwolenników: „Najjaskrawszym zjawiskiem na horyzoncie tutejszym jest obecnie Lenin – wódz bolszewików, który przyjechał przez Niemcy w zaplanowanym wagonie, któremu tego nie przebacza część pewna, a inni b. mile tu widzą w oczekiwaniu jego wpływów na naradę sztokholmską. Pokój natychmiastowy to hasło Lenina, który nie chce już się nazywać socjalistą, lecz komunistą. Mieszka w dalszym ciągu w zaanektowanym przez siebie pałacyku […] Krzesińskiej, exfaworyty Mikołaja z dawnych czasów, i przemawia z balkonu do tłumu, przychodzącego co dzień go słuchać. Oprócz ciekawych w ogóle, a także grupki anarchistycznych marzycieli i marzycielek, słucha go najchętniej niezorganizowana czerń i do niej właśnie najtrafniej mierzą jego nawoływania. […] burżuazja i obywatele – wszystko tam miga w kalejdoskopie zniszczenia. Mówił ktoś ze znajomych, że sam słyszał, jak leciał frazes z balkonu: Kto wam przeszkadza […]” (s. 104–105). Wspomina pierwsze dni rewolucji: „[…] inaczej ludzie się czuli wtedy. Była to radosna gorączka wielkich nadziei i ogromnych realizacji. Teraz każdy tu widzi przed sobą widmo bratobójczej walki i rządów ciemnej, nieodpowiedzialnej tłuszczy, ulegającej wszelkim podmuchom. Żebym była Rosjanką, byłabym zrozpaczona. Zaraz po obiedzie wyjdę na ulicę, żeby coś zobaczyć, coś usłyszeć. Na krótko, bo o 7mej, mam posiedzenie naszego Koła Doraźnej Pomocy” (s. 129). Dalej zdaje relacje z tego, co rzeczywiście widziała na mieście, co mówili ludzie, do których podchodziła. Cytuje dialogi w języku rosyjskim. Ostatni wpis pochodzi z 23 września. Autorka zapisuje: „Ze 197 dni istnienia rewolucji [lutowej], 56 dni, jak wylicza Irakli Cereteli, było dniami kryzysów” (s. 184–185).

Inny tytuł: 
Pamiętnik dla rodziny. Dalszy ciąg roku 1917
Miejsce powstania: 
Petersburg
Opis fizyczny: 
185 s. ; 21 cm.
Postać: 
zeszyt
Technika zapisu: 
rękopis
Język: 
Polski
Dostępność: 
dostępny do celów badawczych
Data powstania: 
1917
Stan zachowania: 
dobry
Sygnatura: 
III-298, z. 10
Uwagi: 
Tytuł nadany przez redakcję Archiwum Kobiet. Pismo czytelne. Stan zachowania dziennika dobry, notatki sporządzane czarnym atramentem, piórem, pojedyncze skreślenia.
Słowo kluczowe 1: 
Słowo kluczowe 2: 
Słowo kluczowe 3: 
Główne tematy: 
pierwsza wojna światowa, manifestacje w Petersburgu, antysemityzm, emancypacja kobiet, działalność społeczna kobiet w czasie pierwszej wojny światowej, diarystyka kobieca, przemoc wobec kobiet w czasie wojny, ruchy niepodległościowe, niepodległość Litwy, niepodległość Ukrainy, niepodległość Polski, rewolucja lutowa 1917 r., umiarkowane poglądy demokratyczne, krytyka anarchii, działalność Lenina w Petersburgu, życie codzienne w czasie pierwszej wojny światowej, działalność artystyczna, kobiety malarki
Nazwa geograficzna - słowo kluczowe: 
Zakres chronologiczny: 
1917
Nośnik informacji: 
papier
Gatunek: 
dziennik/diariusz/zapiski osobiste
Tytuł ujednolicony dla dziennika: