Dziennik, T. 9
Dziewiąty tom dzienników Wandy Nadzinowej zaczyna się w momencie, gdy autorka próbuje ułożyć sobie życie wraz z synem po niedawnej przeprowadzce do Szwecji. Pierwsze tygodnie w nowym otoczeniu nie są dla niej łatwe, często rozpamiętuje dawne życie w Warszawie, zmarłą matkę i odwiedziny na jej grobie: „Matki urodziny. Myślę o niej ciągle. O Powązkach i Podkowie. Co się stało z moim życiem. Napewno zrobiłam głupstwo zostając tutaj. Ale nie mogłam rozłączyć się z Jackiem” (k. 3r).