Zeszyt VI
Szósty pamiętnik Heleny z Jarochowskich Garszyńskiej rozpoczyna się od opisu wakacji, które autorka odbyła w okolicach 1906 r. z dziećmi w Kadzidłowie, gdzie gościła u swojej ciotki. Z narracji przebija duża kultura literacka diarystki, która większość wolnego czasu spędzała na lekturach książek: „Wertowałyśmy literaturę rosyjską, której [...] pełne szafy było w Kadzidłowie. Czytałyśmy Zmartwychwstanie Tołstoja, Zbrodnia i Kara Dostojewskiego, Gorkiego utwory dramatyczne, bajki Kryłowa i poezje Łomontowa, nowele Czechowa. Literatura rosyjska to jest troche [...] destrukcyjna, ale czytałam to wszystko z wielkim zainteresowaniem” (k. 2r).
Pamiętnik świadczy o wielkiej trosce, którą autorka przykładała do edukacji swoich dzieci. Z niechęcią patrząc na ówczesne, jej zdaniem – dość mizerne pod względem intelektualnym – ziemiaństwo wielkopolskie, od najmłodszych lat w miarę możliwości samodzielnie kształciła swoje dzieci, do pomocy wynajmując tylko najlepsze nauczycielki, jakie była w stanie znaleźć: „Po powrocie z wakacji do domu zaczął Kazio poważną nauke poglądową z obrazków a w 1908 już z książek. Ja Go uczyłam polskiego i francuskiego a panna Anna Skąpska arytmetyki i rosyjskiego. Była to świetna w swoim zakresie nauczycielka. Na niemieckie przychodziła p. Kessler i też dużo Go nauczyła” (k. 3r). W wypowiedziach autorki można dostrzec, iż podchodziła ona odmienne do kształcena syna i córki – pomimo pozornego podobieństwa w edukacji (języki, arytmetyka), córka kształcona była w bardziej „kobiecych” zajęciach, takich jak robótki ręczne.
Od czasu do czasu w pamiętniku odnaleźć można wzmianki o sytuacji społecznej w Królestwie Kongresowym, jak np. w miejscu, gdy autorka pisze o żonie niejakiego Przybylskiego: „Niechciała mówić po rosyjsku i wzięli Ją za to na kilkanaście dni do więzienia. Robili Jej tam kolosalne owacje, posyłali kwiaty i nawet wysocy urzędnicy rosyjscy składali Jej wizyte” (k. 11r-11v).
Ostatnie karty pamiętnika wypełnia opis przedwojennych wakacji 1914 r., które autorka spędziła w Kołobrzegu i Kopenhadze, gdzie, jak pisze: „zaczeły nas powoli dochodzić wieści jakby przepowiednie tej olbrzymiej wojny, która zrobiła tak przeogromny przewrot w całej Europie [...]” (k. 15r).