Pamiętniki. Tom 1. Marji Ścibor-Rylskiej od 1887 r. - 1895
Pamiętnik ten został spisany, gdy autorka była już w podeszłym wieku. Zapiski miały służyć dzieciom diarystki jako źródło wiedzy o przeszłości rodziny. Rylska rozpoczyna narrację od wspomnienia pierwszy lat swojego życia na Kijowszczyźnie, gdzie przyszła na świat i dorastała w majątku Rosalówka należącym do jej matki. Po narodzinach autorki, asystująca przy porodzie „babka” przepowiedzieć miała rodzicom, że ich córka: „urodziła się aby cierpieć na świecie ciężki los” (k. 3v). Przepowiednia ta, jak stwierdza ze smutkiem Rylska, po latach w pełni się sprawdziła. Chociaż pamiętnik dotyczy pierwszych lat życia autorki, w swojej opowieści cofa się ona do okresu o pół wieku wcześniejszego, opisując losy swoich dziadków oraz rodziców. Jej opowieść jest bardzo optymistyczna, z dumą pisze o tym, że rodzice jej ojca zaczęli reformować swój majątek na długo przed innymi właścicielami ziemskimi z okolicy. Z żalem wspomina o matce swojego ojca, która zabroniła mu pracować w zawodzie inżyniera po tym, gdy skończył on studia politechniczne w Paryżu, zmuszając go do objęcia gospodarstwa. Opinia diarystki o ówczesnych ziemianach ukraińskich nie jest pozytywna: „Ojciec wychowany w środowisku b. postępowym nie mógł znieść tej ciemnoty zaparty weń i zawsze swoje poglądy śmiało wygłaszał i podkreślał przy każdej okazji przynależność swoją do świata, który wolność, równość i braterstwo proklamował” (k. 14v). Z pewnym wyrzutem Rylska pisze także o swojej babce ze strony ojca, która miała uparcie ignorować żonę ukochanego syna: „Za każdy razem gdy rodzice witali się z babką ona się pytała: »Kto to jest ta pani?« a choć za każdym razem tłómaczono jej kto przyjechał, udawała że nie rozumie i stale, do końca życia moją matkę ignorowała, co dla tej ostatniej było nader bolesne, a tem bardziej dla ojca, który tak b. moją matkę kochał” (k. 27v-28r). O rodzicach autorka pisze zawsze w pozytywnym tonie, twierdząc, że byli parą idealnie dobraną i kochającą się, obdarzoną charakterami nie przystającymi do swoich płci: „[…] nie chciałam ich inaczej nazywać jak: »moja papa i mój mama«. Prawie rok […] upierałam się przy tej zamianie płci, jakby podświadomie przeczuwając, że ojciec miał b. tkliwą i kobiecą duszę, matka zaś była b. surowa o stanowczym i męskim charakterze” (k. 38r). W opisach Rylskiej, jej rodzice zdecydowanie wyróżniają się pozytywnymi cechami na tle reszty rodziny – jako jedyni pozbawieni mieli być nałogów, w odróżnieniu od pozostałych krewnych mieli także prowadzić spokojne i odpowiedzialne życie: „[…] dziadek wytworzył swym potwornym egoizmem i bezmyślnością graniczącą z warjactwem w stosunku do każdego hazardu. […] cieszyłam się że mój ojciec namiętności do gry nie posiada i tym samym majątku nie straci” (k. 42r-42v).
Znaczną część pamiętnika wypełniają wspomnienie bolesnego dzieciństwa autorki – pragnąc bliskości i ciepła matki, trudno było jej pogodzić się z tym, że ta trzymała ją na dystans, zajęta „swoimi sprawami” i opieką nad dwójką słabszych dzieci. Wychowywana przez „zdziwaczałe” i nierzadko brutalne guwernantki, Maria musiała przyzwyczaić się do znoszenia w milczeniu bólu, swoje emocje i troski artykułując w najdziwniejszy sposób: „Miałam wtedy dziwny zwyczaj, żeby piec, który był w moim pokoju uczynić powiernikiem swych uczuć i wrażeń. […] Tłómaczy się to tym, że prawie zawsze przebywałam sama, a widocznie moja natura potrzebowała zwierzeń, tęskniła za kimś, któryby mógł tę pustkę wypełnić” (k. 47r). Jako, że pamiętnik poświęcony jest pierwszym latom życia autorki, jego znaczącą część wypełniają opisy nauk pobieranych pod okiem guwernantek i czasu wolnego, który Rylska spędzała przeważnie sama. Od tej reguły zdarzały się jednak wyjątki – urodziny lub imieniny bliskich członków rodziny, którym towarzyszyły odwiedziny licznych gości, w tym ich dzieci: „Najczęściej po takich ekscesach bywałam tak zmęczona, iż wcale zasnąć nie mogłam i dlatego widocznie tak często miewałam takie nieprzyjemności [problemy ze snem]. Lekarze twierdzili, iż mam naturę zbyt nerwową i pobudliwą, aby znosić normalnie tego rodzaju zabawy, którymi się zanadto przejmowałam i dlatego radzili, abym jak najmniej ich doznawała, ja zaś przypuszczam, iż dlatego wszystkim tak się przejmowałam, bo b. rzadko miewałam takie wrażenia” (k. 79r-79v). Wiele wspomnień zostało spisanych w chaotyczny sposób, czasy późniejsze przeplatają się z nowszymi, szczególnie w drugiej połowie zeszytu, z czego zdaje sobie sprawę sama autorka: „pisałam tak jak te różne wspomnienia przychodziły mi do głowy, więc są obrazki z różnych epok mego dzieciństwa” (k. 99v).